Księgi Psalmów 57

U Żydów 57. O umęczeniu i zmartwychwstaniu Pana Chrystusowem.

Na koniec: nie zatracaj, Dawidowi na napis tytułu, gdy uciekał przed Saulem do jaskini. Zmiłuj się nademną. Boże, zmiłuj się nademną; albowiem w tobie ufa dusza moja: i w cieniu skrzydeł twoich nadzieję mieć będę, aż nieprawość przeminie. Będę wołał do Boga najwyższego, Boga, który mi dobrze uczynił. Posłał z nieba, i wybawił mię, dał na pohańbienie, którzy mię deptali. Zesłał Bóg miłosierdzie swoje, i prawdę swoję. I wyrwał duszę moję z pośrodku szczeniąt lwich, spałem strwożony: synowie ludzcy, zęby ich oręże i strzały, a ich język miecz ostry. Wywyższże się, Boże, nad niebiosa: a po wszystkiéj ziemi chwała twoja. Zastawili sidło na nogi moje, i nachylili duszę moję: wykopali dół przed obliczem mojem, a wpadli weń. Gotowe serce moje, Boże, gotowe serce moje: będę śpiewał i grał. Powstań, chwało moja! powstań, harfo i cytro! wstanę na świtaniu. Będęć wyznawał między ludem, Panie: a będę tobie grał między narody. Albowiem wywyższone jest aż do niebios miłosierdzie twoje, i aż pod obłoki prawda twoja. Podwyższ się nad niebiosa, Boże, a po wszystkiéj ziemi chwała twoja.

Cytowane w 2