Księgi Tobiaszowe 11

Nowa Wulgata nie poprawia przekładu tej księgi dokonanego przez świętego Hieronima, jak czyni to gdzie indziej: drukuje w jego miejsce starszy przekład łaciński, więc ten sam numer rozdziału i wersetu oznacza w niej i w Wulgacie klementyńskiej inny tekst.
A gdy się wracali, przyszli do Charan, który jest w pół drogi ku Niniwie, jedenastego dnia. I rzekł Anjoł: Tobiaszu, bracie, wiesz, jakoś zostawił ojca swego. A tak, jeślić się podoba, pódźmy naprzód, a po lekku niech za nami czeladź idzie pospołu z żoną twoją i z dobytkiem. A gdy się to podobało, żeby szli, rzekł Rafael do Tobiasza: Weźmi z sobą z żółci rybiej, bo będzie potrzebna. Wziął tedy Tobiasz z onej żółci i poszli. A Anna siadała przy drodze na każdy dzień na wierzchu góry, skąd mogła widzieć z daleka. A gdy z onegoż miejsca wyglądała przyszcia jego, ujźrzała z daleka i natychmiast poznała przychodzącego syna swego, i bieżawszy, powiedziała mężowi swemu, rzekąc: Oto syn twój idzie. I rzekł Rafael do Tobiasza: Ale skoro wnidziesz do domu twego, natychmiast pokłoń się Panu Bogu twemu, a podziękowawszy mu, przystąp do ojca swego i pocałuj go. I wnet pomaż oczy jego tą żółcią rybią, którą z sobą niesiesz, bo wiedz, iż się natychmiast otworzą oczy jego i ujźrzy ociec twój światłość niebieską, i uraduje się, gdy cię ujźrzy. Tedy przybieżał naprzód pies, który był przy nim w drodze, a jako poseł przyszedszy, radował się marganiem ogona swego. I powstawszy ślepy odec jego, jął, potykając się, bieżeć, a dawszy rękę słudze wybieżał przeciwko synowi swemu. I począwszy, pocałował go z żoną swoją, i poczęli oboje płakać od radości. A pokłoniwszy się Bogu i podziękowawszy, usiedli. Tedy Tobiasz wziąwszy żółci rybiej, pomazał oczy ojca swego. I poczekał jakoby około pół godziny, i poczęło bielmo z oczu jego schodzić jako błonka jajeczna. Którą ująwszy Tobiasz, śdągnął z oczu jego i natychmiast wzrok wziął. I chwalili Boga, to jest on i żona jego, i wszyscy, którzy go znali. I mówił Tobiasz: Błogosławię dę Panie, Boże Izraelski! Iżeś ty mnie skarał i tyś mię uzdrowił, a oto ja widzę Tobiasza, syna mego. Weszła też po siedmiu dni Sara, żona jego, i wszytka czeladź zdrowo, i bydło, i wielbłądowie, i pieniędzy żeninych siła; ale i one pieniądze, które był odebrał od Gabela. I powiedział rodzicom swym wszytkie dobrodziejstwa Boże, które przeciw niemu uczynił przez człowieka, który go prowadził. I przyszli Achior i Nabat, cioteczni bracia Tobiaszowi, weseląc się, do Tobiasza, i radując się z nim ze wszytkiego dobra, które przeciw niemu Bóg był pokazał. I przez siedm dni używając, weselili się wszyscy z radością wielką.

Cytowane w 0