Księgi Tobiaszowe 2
Nowa Wulgata nie poprawia przekładu tej księgi dokonanego przez świętego Hieronima, jak czyni to gdzie indziej: drukuje w jego miejsce starszy przekład łaciński, więc ten sam numer rozdziału i wersetu oznacza w niej i w Wulgacie klementyńskiej inny tekst.
Biblia Jakuba Wujka
Public domain Źródło: biblia.info.pl
1 A potym, gdy było święto Pańskie i sprawiono obiad dobry w domu Tobiaszowym, 2 rzekł synowi swemu: Idź a przywiedź kilku z naszego pokolenia bojących się Boga, aby używali z nami. 3 A gdy poszedł, wróciwszy się, powiedział mu, źe jeden z synów Izraelskich zabity leżał na ulicy. I natychmiast wyskoczywszy z siedzenia swego, opuściwszy obiad, na czczo, przybieżał do ciała. 4 A wziąwszy je, zaniósł do domu swego potajemnie, aby po zaszciu słońca ostrożnie je pochował. 5 A skrywszy ciało, jadł chleb z żałością i ze drżeniem, 6 wspominając one słowa, które mówił Pan przez Amos proroka: Święta wasze obrócą się w płacz i w żałość (Am 8.10). 7 A gdy słońce zaszło, poszedł i pogrzebł go. 8 A wszyscy bliscy jego strofowali go, mówiąc: Już cię dla tej przyczyny kazano zabić i zaledwieś uszedł skazania na śmierć, a znowu grzebiesz umarłe? 9 Ale Tobiasz, więcej się bojąc Boga niżli króla, porywał ciała zabitych i krył w domu swym, a o północy je grzebł. 10 I trafiło się, że jednego dnia, będąc spracowany z pogrzebu, przyszedszy do domu swego porzucił się podle ściany i zasnął, 11 a z gniazda jaskółczego, gdy spał, gorący gnój upadł na oczy jego i zstał się ślepym. 12 A tę pokusę dlatego Bóg nań przepuścił, żeby potomkom był dan przykład cierpliwości jego jako Hioba świętego. 13 Bo gdyż z młodości swej zawżdy się Boga bał i strzegł przykazania jego, nie zasmucił się przeciw Bogu, że plaga ślepoty potkała go, 14 ale nieporuszony trwał w bojażni Bożej, dziękując Bogu przez wszytki e dni żywota swego. 15 Bo jako świętemu Hiobowi urągali królowie, tak i temu powinni i krewni jego naśmiewali się z żywota jego, mówiąc: 16 Gdzież jest nadzieja twoja, dla którejeś jałmużny i pogrzeby czynił? 17 Ale Tobiasz strofował je, mówiąc: Nie mówcie tak, 18 bo jesteśmy synowie świętych i żywota onego czekamy, który Bóg da tym, którzy wiary swej nigdy nie odmieniają od niego. 19 A Anna, żona jego, chadzała co dzień na tkacką robotę, a z prace rąk swoich pożywienie, którego nabyć mogła, przynosiła. 20 Skąd zstało się, że dostawszy koźlęcia kóz, przyniosła do domu. 21 Którego gdy mąż jej głos wrzeszczącego usłyszał, rzekł: Patrzcie by snadź kradzione nie było, wróćcie je panom swoim, bo się nam nie godzi albo jeść co z kradzieży, albo się dotykać. 22 Na to żona jego, rozgniewawszy się, odpowiedziała: Jawnieć próżna zstała się nadzieja twoja i jałmużny twoje teraz się okazały. 23 I temi i inszemi takimi słowy urągała mu.