Księgi Tobiaszowe 5

Nowa Wulgata nie poprawia przekładu tej księgi dokonanego przez świętego Hieronima, jak czyni to gdzie indziej: drukuje w jego miejsce starszy przekład łaciński, więc ten sam numer rozdziału i wersetu oznacza w niej i w Wulgacie klementyńskiej inny tekst.
Odpowiedział tedy Tobiasz ojcu swemu i rzekł: Wszytko, coś mi rozkazał, ojcze, uczynię. Ale nie wiem, jako mam dochodzić tych pieniędzy. On mnie nie zna ani ja onego: cóż mu za znak dam? Ale ani drogi, którą tam chodzą, nigdym nie świadom. Odpowiedział mu tedy ociec jego i rzekł: Mam ci u siebie cyrograf jego, który skoro mu ukażesz, natychmiast odda. Ale idź teraz a poszukaj sobie jakiego człowieka wiernego, który by szedł z tobą za pewną zapłatą swą, abyś pókim jeszcze żyw, odebrał je. Wyszedszy tedy Tobiasz, na-lazł młodzieńca świetnego, stojącego przepasanym i jakoby gotowym na chodzenie. A nie wiedząc, żeby był Anjoł Boży, pozdrowił go i rzekł: Skąd cię mamy, dobry młodzieńcze? A on odpowiedział: Z synów Izraelskich. I rzekł mu Tobiasz: A wiesz drogę, która wiedzie do krainy Medskiej? Któremu odpowiedział: Wiem i częstom chadzał po jej wszytkich drogach, i mieszkałem u Gabela, brata naszego, który mieszka w Rages, mieście Medskim, które leży na górze Ekbatanis. Któremu Tobiasz rzekł: Proszę, poczekaj mię, aż to samo powiem ojcu memu. Tedy wszedszy Tobiasz, oznajmił to wszytko ojcu swemu. Czemu zdziwiwszy się ociec, prosił, aby wszedł do niego. A tak wszedszy, pozdrowił go i rzekł: Niech ci zawżdy będzie wesele! I rzekł Tobiasz: Co za wesele mi będzie, który w ciemności siedzę, a światłości niebieskiej nie widzę? Któremu rzekł młodzieniec: Bądź serca mężnego, blisko tego, że od Boga uzdrowion będziesz. Rzekł mu tedy Tobiasz: Możeszli ty dowieść syna mego do Gabela do Rages, miasta Med-skiego? A gdy się wrócisz, oddam ci twą zapłatę. I rzekł mu Anjoł: Ja go dowiodę i zaś przywiodę do ciebie. Któremu Tobiasz odpowiedział: Proszę cię, powiedz mi, z któregoś ty domu abo pokolenia Rzekł mu Rafael Anjoł: Pytasz się o narodzie najemnikowym czyli o samym najemniku, który by szedł z synem twoim? Ale abym cię nie frasował, ja jestem Azariasz, syn Ananiasza wielkiego. Odpowiedział Tobiasz: Z wielkiegoś ty rodu. Ale proszę, nie gniewaj się, żem się chciał dowiedzieć rodu twego. A Anjoł rzekł mu: Ja zdrowego zawiodę i zaś zdrowego tobie przywiodę syna twego. A Tobiasz odpowiadając, rzekł: Idźcież szczęśliwie, a Bóg niechaj będzie w drodze waszej i Anjoł jego niechaj z wami idzie. Wszytko tedy nagotowawszy, co mieli nieść w drodze, pożegnał Tobiasz ojca swego i matkę swoję i poszli oba społu. A gdy wyszli, poczęła matka jego płakać i mówić: Podporę starości naszej odjąłeś i odesłałeś od nas. Bodaj nigdy nie były te pieniądze, po któreś go posłał! Bośmy dosyć mieli na ubóstwie naszym, żeśmy to sobie mogli za bogactwa poczytać, żeśmy patrzyli na syna naszego. I rzekł jej Tobiasz: Nie płacz, zdrów dojdzie syn nasz i zdrów się wróci do nas, i oglądają go oczy twoje. Bo wierzę, iż Anjoł Boży dobry poprowadzi go i dobrze sprawi wszytko, co się dzieje około niego, tak iż z radością wróci się do nas. Na te słowa przestała matka płakać i umilkła.

Cytowane w 3